Kiedy dowiadujesz się, że jesteś w ciąży…

Kiedy dowiadujesz się, że jesteś w ciąży…

Kiedy dowiadujesz się, że jesteś w ciąży…

Widok dwóch kresek na teście ciążowym przyprawia o szybsze bicie serca. I bez znaczenia tu jest to, czy ciąża była przez nas wyczekana, czy jest po prostu ogromną niespodzianką.  Uwierzcie mi, nie da się tego przyjąć „na chłodno”. Wiadomość o byciu w ciąży za każdym razem jest jak uderzenie obuchem w głowę, najważniejsze to w miarę szybko otrząsnąć się z pierwszego szoku.

Ile kobiet – tyle reakcji na radosną nowinę. Jedne płaczą, drugie ogarnia paniczny śmiech, inne skaczą i krzyczą ze szczęścia, a jeszcze inne popadają w odrętwienie. A przecież to tylko dwie małe, cienkie kreseczki. Trudno uwierzyć, że taka „drobnostka”  potrafi wyzwolić w człowieku ogromne emocje: od strachu i zdenerwowania, aż po dumę i radość. Według mnie, pozytywny wynik testu ciążowego  to preludium, takie wprowadzenie w rolę matki. Serwując nam taki emocjonalny koktajl, już na wstępie maluch  testuje naszą wytrzymałość i daje przedsmak tego, co nas dopiero czeka.

I co dalej?

Emocje związane z pierwszym szokiem prędzej czy później opadają. Jedne kobiety po paru dniach dochodzą do siebie, a jeszcze inne, na uspokojenie się potrzebują kilku godzin. Niemniej, u każdej przyszłej mamy w pewnym momencie przychodzi czas na refleksję i oswajanie się z następującą w jej życiu ogromną zmianą.  Pozostaje jedna myśl – co dalej? Jak to teraz będzie? Co mam zrobić? Komu powiedzieć? No właśnie, powiedzieć… Jeśli czekałaś z przekazaniem światu dobrej nowiny do momentu minięcia pierwszego szoku, to była to rozsądna decyzja. Chyba lepiej jest na spokojnie powiedzieć najbliższym o ciąży niż denerwować ich swoim przerażonym tonem głosu. Osobiście radzę również poczekać z informacją na potwierdzenie ciąży przez lekarza. Chyba nie chcesz popełniać falstartu z powodu uszkodzonego testu?

No dobra, mija pierwszy szok, badania zrobione, znajomi i rodzina odtrąbieni. Siadasz w fotelu i czekasz. No nie, tak to się nie da. Myślisz, że ciążę przesiedzisz w wygodnym fotelu? Figa z makiem. Oczywiście na upartego, możesz tak zrobić, ale nie radzę. Przed tobą tylko dziewięć miesięcy, a odliczając twój obecny staż, to pewnie już tylko osiem. Jeśli wydaje ci się, że to dużo, życie szybko pozbawi cię złudzeń. Pracujesz, zajmujesz się domem, załatwiasz milion spraw – to znacznie przyspiesza upływ czasu. Warto więc wziąć sobie kartkę do ręki i rozpisać plan na najbliższe miesiące – tak, aby ze wszystkim zdążyć. Na początku wypisz sobie to, co musisz załatwić przed porodem (jakieś zaległości formalne, zawodowe zobowiązania itd.), w następnej kolejności to, co potrzebujesz zrobić, by się przygotować na powitanie malucha (wyprawka, urządzenie pokoju itd.), na końcu to, co chcesz dla siebie. Pilnowanie kolejności realizowania tych założeń jest ważne. Im mniejszy brzuch, tym więcej energii, więc zaczynaj od spraw najtrudniejszych. Na koniec pozostanie ci bezkarne korzystanie z ostatnich chwil „wolności”. Jeśli marzysz o lenistwie, znalezieniu czasu na pasję czy romantycznym wyjeździe we dwoje – ciąża to idealny moment na spełnianie marzeń. Przyszła mamo, życzę ci byś w tej matczynej euforii nie zapomniała o sobie.  Jeszcze tylko przez kilka miesięcy to ty stanowisz pępek świata, więc warto to dobrze wykorzystać…


Autor: Patrycja Bydlińska

Twórczyni lifestylowego i kulinarnego bloga Dailytips.pl. Autorka ponad 1000 artykułów na temat diety, urody i zdrowego stylu użycia. Wielbicielka zwierząt. Współtwórczyni e-magazynu Kakadu. Właścicielka sklepu Talia24.pl z naturalnymi kosmetykami z najdalszych zakątków świata.

TAGI:

Dodaj komentarz