Dzisiaj, jutro, zawsze – Samantha Sotto

Dzisiaj, jutro, zawsze

Dzisiaj, jutro, zawsze – Samantha Sotto

Mieszanka ponadczasowego romansu i tajemnicy… ze szczyptą magii.

Trzy lata po śmierci męża Shelley nadal nie potrafi się pogodzić z jego stratą. Niespodziewanie na progu jej domu zjawia się mężczyzna łudząco podobny do Maxa. Twierdzi, że jest wnukiem jej męża, który wcale nie umarł, tylko zaszył się na filipińskiej wysepce. Shelley w to nie wierzy, lecz i tak desperacko pragnie dowiedzieć się prawdy. Wyrusza z nieznajomym na drugi koniec świata, by odnaleźć Maxa – jeśli to faktycznie on. Po drodze snuje opowieść o podróży po Europie, podczas której się poznali. Odtwarzając historie zakrwawionych paryskich barykad, średniowiecznych austriackich klasztorów i włoskich pól bitewnych, Shelley stopniowo odkrywa szokującą prawdę o swoim mężu.

Napisany z rozmachem romans, zagadka do rozwikłania i historyczna przygoda w jednym. Trzyma w napięciu do ostatniej strony.

Adena Halpern, pisarka

W swym urzekającym debiucie Samantha Sotto zastanawia się nad ceną, jaką trzeba zapłacić za wieczną miłość. Fascynująca podróż w czasie i przestrzeni, która przypomina nam o tym, że nieśmiertelność można osiągnąć na wiele sposobów.

Saralee Rosenberg, pisarka

Samantha Sotto
jest Filipinką i matką dwójki dzieci. Pisząc „Dzisiaj, jutro, zawsze”, autorka inspirowała się dzieciństwem w Holandii, wakacjami w Grecji i podróżą poślubną do Paryża.

Recenzja:

W literaturze kobiecej nie brak romansów. Miłość wiedzie prym wśród wszelakich tematów książek. Nie ma się co dziwić – płeć piękna uwielbia historie opływające w fale emocji, uniesień i niezapomnianych przeżyć z drugą połówką. Często takie powieści stanowią bajkową odskocznię od codziennej rutyny i pozwalają choćby na chwilę zanurzyć się w innym świecie, gdzie wszystko zawsze kończy się happy endem. Jednak większość romansów opiera się na tych samych schematach, przez co trudno trafić na dobrą, oryginalną powieść.

Przeglądając nowości Prószyńskiego natknęłam się na „Dzisiaj, jutro, zawsze” Samanthy Sotto. Autorka jest Filipinką i matką dwójki dzieci. Pisząc tę powieść inspirowała się m.in. dorastaniem w Holandii, biwakowaniem na greckich plażach i podróżą poślubną do Paryża. Z początku niesamowicie spodobała mi się magiczna okładka i intrygujący tytuł, a po przeczytaniu opisu, także pomysł na fabułę. Pomyślałam, że warto spróbować i sięgnęłam po książkę. Czy był to trafny wybór?

Shelley i Max są szczęśliwym, udanym małżeństwem, któremu nie było dane zbyt długo się sobą nacieszyć. Pewnego dnia Max ginie w zamachu terrorystycznym. Shelley nie może pogodzić się ze stratą i bardzo mocno przeżywa śmierć partnera. Trzy lata po tej tragedii, do jej mieszkania przybywa mężczyzna niebywale podobny do Maxa. Wyjaśnia on, że jest wnukiem jej męża, który aktualnie przebywa na filipińskiej wyspie. Dla Shelley jest to ogromny szok i przede wszystkim cios, jednak postanawia wraz z nowym znajomym, Paolem, wyruszyć na poszukiwania męża. W czasie lotu samolotem snuje opowieść o podróży po Europie, w czasie której poznała Maxa. Wraz z powracającymi wspomnieniami, dostrzega wiele istotnych szczegółów, które powoli odkrywają prawdę o jej mężu.

„Dzisiaj, jutro, zawsze” to powieść o dość ciekawej, ale chaotycznej formie. Autorka co rusz przenosi czytelnika w inne czasy – teraźniejszość przeplata się z bliższą i dalszą przeszłością. Z początku czytelnik jest dość zdezorientowany takim podziałem i ciężko mu odnaleźć się w danej sytuacji. Dopiero z czasem te „skoki”  nie sprawiają większych problemów. Mimo takiego podziału, fabuła jest spójna, a wszystkie pojedyncze wątki pięknie się ze sobą łączą.

Mogę śmiało napisać, że Samantha Sotto zadebiutowała w pięknym stylu. Stworzyła oryginalny romans, co nie jest takie proste, i połączyła go z dobrze wyważoną dawką fantastyki i historii. Ma lekkie, przyjemne pióro, a piękny, nieprzesadzony język i błyskotliwy humor dodają uroku całej powieści. Nie da się zaprzeczyć, że na karty jej książki została przelana cała masa emocji, która bezpruderyjnie uderza w serce czytelnika.  Na pochwałę zasługuje również kreacja postaci, która sprawia, że wydają się one bardzo realne i stają się bliższe czytelnikowi. Na koniec dodam, że spotykamy się tutaj też z świetnym stopniowaniem napięcia, które sprawia, że losy bohaterów śledzimy z zapartym tchem i rosnącą ciekawością.

Podsumowując, z czystym sumieniem mogę polecić powieść „Dzisiaj, jutro, zawsze”. To świetny romans, który z pewnością zachwyci nie tylko płeć piękną, ale może i kilku Panów? Jak najbardziej zachęcam.

Angelika Paterak


Autor: Patrycja Bydlińska

Twórczyni lifestylowego i kulinarnego bloga Dailytips.pl. Autorka ponad 1000 artykułów na temat diety, urody i zdrowego stylu użycia. Wielbicielka zwierząt. Współtwórczyni e-magazynu Kakadu. Właścicielka sklepu Talia24.pl z naturalnymi kosmetykami z najdalszych zakątków świata.

Dodaj komentarz